|
11.02.2007
Po przylocie samolotem
Turkish Airways
z
Jemenu
jesteśmy zmęczeni. Wylot mamy dopiero po południu Idziemy sprawdzić Airport
Hotel,
ale ceny są wysokie ( 75 Euro za 4h / 80 Euro za 6 h i 90 Euro za 8 h).
Zgodnie z pierwotnym planem jedziemy więc do miasta.. Kupujemy wizy (
15$ lub 10 Euro ), wypłacam pieniądze z bankomatu. Pan w informacji
turystycznej daje nam mapkę i tłumaczy
jak dojechać
do Sultanahmed
(
naganiacze próbują nas namówić na autobus turystyczny ). Wpierw
jedziemy metrem, a potem tramwajem. Żetony na każdy przejazd kosztują
nas
1,3 ITL/osobę.
Po dojechaniu do zabytkowego centrum idziemy do Mc
Donald`s
, ale jest czynny dopiero od 10:00, więc idziemy do przepięknego
Błękitnego Meczetu
( Ola go nie widziała w czasie naszego poprzedniego
pobytu w Stambule ). Wracamy do Mc Donald`s i kupujemy zestaw i dwie
kawy za 7,55 ITL. Postanawiamy zobaczyć
pałac Topkapi
–
gdy byliśmy latem, były tak ogromne kolejki, że zrezygnowaliśmy. Tym
razem prawie nie ma kolejek, ale ponieważ nie można płacić kartą,
tylko gotówką to musimy się wrócić i wypłacić z bankomatu jeszcze
30 ITL. Bilety kosztują nas po 10 ITL/osobę. Teren jest bardzo rozległy.
Do najciekawszych miejsc należy niewątpliwie miejsce gdzie są
przechowywane relikwie
muzułmańskie
( odcisk stopy proroka, jego szaty, włosy z brody ) oraz skarbiec (
liczne wyroby ze złota i drogich kamieni, relikwie
św. Jana Chrzciciela
– ręka i czaszka ). Nie wchodzimy do haremu bo trzeba by wykupić
dodatkową wycieczkę po 10 ITL / osobę. Wracamy do miasta. Robi się
dość przyjemnie - jest chłodno, ale wychodzi słońce. Robię troszkę
zdjęć, a potem idziemy coś zjeść – zamiast do Mc Donald`s do
knajpki lokalnej. Jedzenie jest całkiem smaczne. Płacimy 18,6 ITL i
zostawiamy 1,5 ITL napiwku Chcemy jeszcze wypić kawę. Znajdujemy tanią
kawiarnię na ... cmentarzu położonym przy grobie sułtana Sulejmana
(
są tam też groby - nagrobki całkiem świeże ). Kawa po turecku 2 ITL,
cappucino ( z torebki, takie sobie ) – 3 ITL. Niedaleko znajduje
się przystanek tramwaju. Przy wejściu na lotnisko prześwietlanie bagaży.
Pijemy jeszcze
colę w restauracji Burger
King
na lotnisku ( średnia 4,75 ITL, mała 4 ITL ) i idziemy do bramki. Tam
rozdają ankiety dotyczące pobytu w Turcji – wypełniamy je, ale
chyba niepotrzebnie, bo byliśmy tylko tranzytem. Ładowanie do samolotu
przebiega sprawnie i bez zakłóceń, zawożą nas autobusem. Samolot
Turkish Airways
do
Bombaju
jest tylko częściowo wypełniony pasażerami. Jest trochę stary
– nasze fotele są chyba zepsute
( nie rozkładają się ), ale ponieważ jest mało osób
przesiadam się. Na początku lotu rozdają pasażerom gadżet –
zestaw z klapkami na oczy i szczoteczką do zębów. Można oglądać
film ( z rzutnika, średnia jakość ) – jeden z Hollywood,
drugi z Bollywood.
Jedzenie jest dobre ( do wyboru hinduskie i pasta ). Trochę śpię w
czasie lotu.
|